poniedziałek, 24 maja 2010

Sloneczny dzien..


W ten weekend mielismy wspaniala sobote, sloneczna i ciepla przez caly dzien... Sniadanie jadlam w ogrodzie i lunch jadlam w ogrodzie i obiad i wszyscy razem cieszylismy sie pierwszym tak wyjatkowo cieplym i slonecznym dniem... Mielismy pierwsze grilowanie, kotleciki z satatka, paroweczki dla dzieci i zimny napoj do picia i koszenie trawy tez bylo, razem z dziecmi, nasze pierwsze w tym roku bo trawa urosla po ostatnich deszczach okrutnie...










Takie dni bardzo lubie, leniwe, sloneczne, radosne, kiedy nic nie trzeba robic i pomimo deszczowej niedzieli wspominac bede wlasnie ten weekend i ten dzien jako pierwszy tak cieply i uroczy w tym roku...






piątek, 21 maja 2010

Flowers


Od syna dostalam kolejne swieze kwiaty z lasu... tyle radosci z takich slodkich, drobnych upominkow...
Mamo, lubisz kwiaty wiec dla Ciebie zebys szybko zdrowiala...







Rano lezac w cieplym zaspanym lozku wsluchiwalam sie w deszcz, to on obudzil mnie dzisiaj ze snu. Spadal ciezko z hucznym dzwiekiem bebniac w parapety i dach domu. Rano za oknem swiat byl mokry i cieply... Leniwie na soffie podziwialam ogrod z mego okna, kwiaty kwitnace, rabarbar wielkoscia przypominajacy wielka dzungle, bez z coraz wiekszymi kwiatami, maliny, truskawki i porzeczki z mnostwem zielonych lisci, tulipany, stokrotki... Na taki widok czekalam dlugo, jest piekny i coraz bardziej kolorowy, taki jaki lubie i warto bylo czekac bo jak w Szwecji mowia...

...na cos dobrego nigdy nie czeka sie zbyt dlugo...



środa, 19 maja 2010

Sloneczny blask...


Nasze wspolne spacery pamietam a szczegolnie ten ostatni jeszcze bialy, mokry i chlodny...

kiedy zima niechetnie szykowala sie do snu a wiosna wlasnie z niego budzila
kiedy bialy snieg okrywal palacie i wiosenne pochowane cuda
kiedy slonce dyskretnie muskalo nam buzie a wiatr porywal wlosy do tanca
kiedy topniejace sniegi wypelnialy woda kaluze a kalosze zostawialy w bieli swoj slad
Swiat leniwie budzil sie ze snu a wiosna witala nas dyskretnie swym zlocistym blaskiem...




poniedziałek, 17 maja 2010

Deszczowe dni...


Nareszcie jestem zdrowa...

Rozchorowalam sie wiec wiekszosc czasu spedzalam pod kolderka popijajac herbatke z miodem...
Jak to czesto bywa, dzieci wyzdrowialy a po dzieciach przyszla kolej na mnie... narzekac nie bede bo mialam dobra opieke za ktora bardzo dziekuje... :-)






W piatek padalo, sobota byla sloneczna wiec troche czasu spedzilam w ogrodzie a w niedziele ponownie padal deszcz... wyszlam tylko na chwile do ogrodu porobic kilka zdjec bo co mokre to i piekne...






Moj starszy syn stracil dzisiaj kolejnego zeba i mial kilka rzeczy na liscie ktore bardzo chcial dostac... Problem w tym, ze w domu nie mamy nic szczegolnego i nie bardzo wiemy co przyszykowac na jutro pod poduszke... Trzymajcie kciuki abysmy zdazyli cos wymyslec a gdybyscie mieli jakies fajne propozycje i pomysly to chetnie poprosze...




A na koniec jeszcze kilka zdjec z pobytu dzieci w domu... z chlopcami roznie bywa, czasami jest spokojnie, czasami bardzo szalenczo... :-) bylo tez chwilowe i wielkie zaineresowanie malym czerwonym robaczkiem ktorego widac na zdjeciu...

Pozdrawiam i zycze milego tygodnia...






środa, 12 maja 2010

Czerwone nosy i domowe zabawy


Wiosenne niespodzianki w postaci kataru, przeziebienia i kaszlu. Moj M caly dzien przelezal w lozku a S takze w domu bo ponownie przeziebiony. Co roku to samo, wciaz powtarza sie ta sama piosenka, jak tylko pokaze sie troche wiecej slonca i ciepelka to panie z przedszkola wypuszczaja dzieci bez cieplejszych ubran co najczesciej konczy sie wlasnie katarem, przeziebieniem i kolejnym pobytem dzieci w domu...





S byl w dobrym humorze i po mimo nieprzespanej nocy bawil sie chetnie w rozne zabawy... Ze mna niestety bylo troche gorzej, kiedy poprosil mnie abym poczytala ksiazeczki w lozku, mialam duzy problem ze mu po prostu zasne... :-) Postanowilam wiec dla zabawy zrobic kolejna sesje zdjeciowa z moim synem w roli glownej...

Przed poludniem byly zabawy w kulki...







Po poludniu tez...








Poza tym pogoda byla piekna, sloneczna i dosyc ciepla... Szkoda, ze taki piekny dzien musielismy spedzic w domu... K dzisiaj tez bardziej pociagal nosem wiec spodziewam sie, ze jutro bede miala kolejnego towarzysza do wspolnej zabawy... :-)





wtorek, 11 maja 2010

Zabawa w dziesiatke..


Do zabawy zaprosila mnie Sylwia... chodzi tutaj o odnalezienie 10 zdjecia w swoim archiwum zdjec od kiedy zaczelo sie zabawe z aparatem... Nie bylo to dla mnie latwe poniewaz mam spory balagan ze zdjeciami a po przeprowadzce do tej pory nic nie jest tak jak byc powinno. Wszystkich zdjec nie mam w komputerze wiec postanowilam wybrac jeden z albumow z komputera a w nim 10 zdjecie... Prosze bardzo...




Zdjecie jest z naszych wspolnych wakacji, zrobione wiele lat temu... To byly beztroskie czasy, mielismy wtedy mniej obowiazkow, wiecej czasu dla siebie, dla przyjemnosci a podrozujac wystarczal nam tylko plecak, trampki, szczoteczka do zebow i koniecznie aparat... :-) Bardzo milo wspominam te podroz, beztrosko i mlodo bo kilka dobrych lat minelo od tamtego czasu... az zatesknilam...

A teraz poprosze kolejne osoby, Delie, Ewa i Nettika... Zapraszam do milej zabawy... :-)


niedziela, 9 maja 2010

Matrubhoomi


W Indiach co roku dokonuje sie pol miliona aborcji jezeli wiadome jest, ze dzieckiem bedzie dziewczynka. Rodziny indyjskie na ogol wola miec synow gdyz rodzina majaca corki boi sie posagu jaki bedzie musiala wplacic w przyszlosci rodzinie meza. Niechec do dziewczynek tkwi gleboko w tradycji hinduistycznej i wyznawca takiej wiary jest przekonany, ze zdobedzie zbawienie dopiero kiedy bedzie mial syna...




Film z roku 2003 zrealizowany przez Manisha Jhe to opowiesc o wymyslonej rodzinie w indyjskiej wiosce. Kraj bez kobiet staje sie przerazajacym dramatem ktory ogladamy z przerazeniem i smutkiem...

* Slowa rezysera *

... Zalezalo mi na tym zeby widzow poruszyc, zaszokowac jak rowniez poinformowac, ze dzieje sie cos zlego. Zapewniam, ze kazda rzecz, ktora mozna zobaczyc w filmie wydarzyc sie moze naprawde i chociaz jego akcja dzieje sie w wiosce, ktora tak naprawde nie istnieje, to w rzeczywistosci sa takie miejscowosci, w ktorych w ogole nie ma kobiet. Moim celem nie bylo pokazanie, ze problem dyskryminacji kobiet dotyczy tylko i wylacznie Indi. Zalezalo mi na zasygnalizowaniu istnienia samego problemu i uzmyslowieniu widzom, ze istnieje w wielu miejscach na swiecie...

W filmie informuja, ze przez ostatnie 100 lat zginelo 35 000 000 milionow dziewczynek. Mysle, ze dzisiaj jest ich duzo wiecej...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A weekend mielismy spokojny... odpoczelismy, dluzej pospalismy i bylo nawet spokojnie co jest rzadkoscia majac dwoch pelnych energi chlopcow... :-)

Mam nadzieje, ze Wy rowniez ten czas spedziliscie sympatycznie...







piątek, 7 maja 2010

Piekno kwiatow i chwil...


Z platkow uszylabym peleryne zycia, otulila dusze i sny
pragnienia ozdobila pylem marzen, wplotla cieplo w chlodne dni
nadzieje wzmocnila warkoczem wiary, pieknem kwiatow i nektarem minionych chwil...








W ten weekend planuje nic nie robic... nie chce remontowac domu, nie chce robic porzadkow w ogrodzie, nie chce sprzatac ani prac czy tez prasowac... Tym razem chcialabym rano wiecej pospac, wiecej czasu spedzic z dziecmi i wspolnie z cala reszta rodziny poleniuchowac... :-)

Wam rowniez zycze milego weekendu, duzo wspolnego odpoczynku, usmiechu i slodkich rodzinnych chwil... Mamsan




czwartek, 6 maja 2010

Wiosenne porzadki


Jakis czas temu zaczelismy porzadkowac nasz ogrod. Maly S chetnie nam we wszystkim pomagal ale szybko stracil ochote i doszedl do wniosku, ze przystrajanie drzewka jest duzo lepszym zajeciem...






Powoli coraz wiecej mamy zieleni, co prawda nic jeszcze nie kwitnie w pelnym tego slowa znaczeniu ale wyraznie widac wiosenne poczatki w postaci malutkich listkow i pakow... Coraz szybciej rosnie rabarbar, jablon zaczyna korzystac i przebierac sie w letnie ozdoby a wielki krzak porzeczek nareszcie przez nas posadzony ma coraz wiecej listkow co cieszy bowiem pierwsze beda wlasne w tym roku z jego skarbnicy robione wyroby kompotow i sokow...

Juz sie nie moge doczekac...!





wtorek, 4 maja 2010

Lesne piekno...


Skarby zebrane w lesie...






Od malego S dostalam piekny bukiet, dla mnie jeden z piekniejszych... Malutkie kwiatki zbierane malymi raczkami specjalnie dla mnie i dla taty... takie niby nic a jakze cieszy... Kwiatki z czasem przekwitna a chwila uwieczona na zdjeciach pozostanie na dlugo w naszych sercach i w naszej pamieci... Dziekujemy kochanie...






Czy Wy tez lubicie takie przyjemnosci, drobne niespodzianki robione przez male dzieci i ich malutkie raczki... Pozdrawiam cieplutko. M


sobota, 1 maja 2010

Pewna historia


Wzruszajaca opowiesc o sloniu i o pewnym czlowieku, ktora na dlugo zostala w mojej pamieci...






W 1968 roku Dan Harrison udal sie na wakacje do Kenii po zakonczeniu studiow na Nortwestern Univesity...

Na dluzszej wyprawie poprzez afrykanski busz natrafil na mlodego slonia, ktory stal nieruchomo z podniesiona noga, Dan podszedl do niego bardzo powoli i ostroznie. Chcac pomoc biednemu zwierzeciu, przyklekl aby sprawdzic co sie stalo, zauwazyl duzy kawalek galezi wbity w stope mlodego slonia wiec przy uzyciu noza delikatnie i z troska jak tylko mogl wyciagnal kawalek drzewa ze stopy slonia.

Po tym zabiegu slon delikatnie postawil stope na ziemi i spojrzal Czlowiekowi prosto w oczy jak by chcial cos powiedziec. Dan przestraszony stanal niczym slup soli bojac sie, ze zostanie stratowany przez zwierze. Na szczescie mlody slon tylko podniosl glowe i glosno zatrabil w ramach podziekowania po czym odszedl.

Dan nigdy nie zapomnial tego slonia ani tego co sie wydarzylo tego dnia. 20 lat pozniej Dan ze swoim synem wybral sie na spacer do Chicagowskiego Zoo, kiedy doszli do wybiegu sloni, jeden odwrocil sie i podszedl w strone Dana i jego syna Juniora. Dorosly juz slon spojrzal na Dana, podniosl i postawil z powrotem na ziemi kilkakrotnie przednia stope po czym glosno zatrabil nie spuszczajac Dana z oczu...

Pamietajac wydarzenia z roku 1986 Dan nie mogl uwierzyc, ze jest to ten sam slon. Jednak przelamal sie, przeskoczyl bariere rozdzielajaca widownie od wybiegu i podazyl w strone slonia, niedowierzajac spojrzal zwierzeciu gleboko w oczy. Slon ponownie glosno zatrabil, delikatnie owinal trabe jednej z nog Dana i parokrotnie uderzyl nim o bariere zabijajac na miejscu...




Prawdopodobnie nie byl to ten sam slon...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...