poniedziałek, 5 lipca 2010

Goraco, slonecznie, milo...


Weekend bardzo upalny i bardzo fajny...




Smieszny, zabawny i mokry bo zabaw z woda bylo najwiecej
w upalne dni to sama przyjemnosc, zimne prysznice i pryskanie na wszystko lub wszystkich
grilowanie... kielbas, hamburgerow i ryb, losos z grila ktory tak bardzo lubie
z sosem i swiezym koperkiem, czarnym kawiorem i sok bardzo zimny, prosto z lodowki...
czas z kolegami, basen, plaza i tak pewno jeszcze przez kilka dni...
jeszcze jakis czas bedzie cieplo, nawet upalnie...

Lubie lato, wode, slonce i lody tez, moga byc z polewa czekoladowa lub bez... :-)




Goracy weekend i milo spedzony czas... wieczorowe przesiadywanie w ogrodzie, przyjemne, bardziej chlodne z lekkim wiatrem i bez komarow bo chyba zmeczone upalami nie maja ochoty na latanie...

Pozdrawiam upalnie ♡ Mamsan


Upaly...!


Weekend upalny, bardzo... woda, napoje z sokiem, prysznic nie zawsze pomagaly...



Bardzo goraco, chcialoby sie skore zdjac gdyby sie moglo... brak tlenu, cieplo w nocy... na pietrze gdzie mamy sypialnie prawie 30 stopni...! Ciezko oddychac, ciezko spac, powietrze cieple, leniwe... dach stary, blaszany grzeje jak nigdy wczesniej, z godziny na godzine coraz cieplej... Musimy kiedys zrobic ten dach, koniecznie...!


Dla ochlody zimna woda i prysznic najlepsza... jutro dalszy ciag upalnych histori... Dzisiejsze spotkanie z pewna osoba i rozmowy do poznej nocy, jutro pewno tego nocnego przesiadywania pozaluje... : -) zaleglosci w blogowaniu... wszystko musze nadrobic bo czytam ale nie zawsze pisze a przeciez o Was mysle...


A teraz Dobranoc, umyc zabki dokladnie szczoteczka i spac... i do uslyszenia kochani... kolorowych snow Wam zycze a jutro mam nadzieje, ze cos napisze, ze sie do Was odezwe...!!!

Pozdrawiam serdecznie ♡ Mamsan



środa, 30 czerwca 2010

Rozmyslania z mucha


W powietrzu nadal czuc mokry zapach deszczu...


W ogrodzie na lawce rozmyslalam o ksiazkach
na kartce papieru zapisywalam rozne tytuly...
nagle przyleciala mucha spogladajac na mnie leniwie
przez dluzsza chwile siedzialysmy i patrzylysmy na siebie
ja na nia, ona na mnie a moze odwrotnie
chetnie chciala mi dzisiaj towarzyszyc...
byla spokojna, tak samo rozleniwiona burza i ulewa jak ja...

Krople spadaja uderzajac w parapety... nadal jest parno i duszno... Na lawce w towarzystwie muchy rozmyslalam...


Rozmyslalam o ksiazkach... dlugo myslalam i wpadlam na pewien pomysl. Mam do Was mala prosbe, taka malutka... bardzo chcialabym Was prosic abyscie pomogli mi w zrobieniu mojej listy. Napiszcie prosze jakie wedlug Was ksiazki warto przeczytac, jakie ostatnio podobaly sie Wam najbardziej, jakie zostaly na dlugo w Waszej pamieci...

Prosilabym o 3 ksiazki polskich autorow i 3 ksiazki pisarzy zagranicznych... kazda propozycja bardzo mnie ucieszy..! Moze to byc kryminal, powiesc, obojetne... Wasze propozycje bardzo ulatwia mi wybor ksiazek, ktore uznam za warte przeczytania... Za chec pomocy i propozycje z gory bardzo Wam dziekuje...

Pozdrawiam upalnie z burza w tle ♡ Mamsan

niedziela, 27 czerwca 2010

Wakacyjne okruszki...


Pierwsze okruszki wakacyjne dobiegly konca. Kilka wolnych dni, radosny Midsommar, deszcz, slonce i wspolne zabawy...
Czas spedzony razem od rana do wieczora...





Dni pelne slonca
zapachu morza
krzyku mew, smiechu dzieci
lodow czekoladowych oraz
cieplych i slonecznych chwil...




Wielka szkoda, ze wszystko co dobre kiedys sie konczy...
Moze za kilka dni ponownie bedziemy mogli zbierac kolejne okruszki wakacyjnych chwil... M

sobota, 26 czerwca 2010

Midsommar


Swieto ktore bardzo lubie...

Lubie ten dzien za wspanialy klimat i atmosfere
za smaczne jedzenie i mile spedzany czas
za radosc i wspolna chec witania lata
za szczegolna sielanke jaka czuc wlasnie w ten dzien...



Midsommar to jedna z najfajniejszych i bardzo radosnie obchodzonych swiat w Szwecji...
Tradycyjnie w tym dniu zbierane sa kwiaty, od 7 do 9 roznych rodzajow i z nich robione sa wianki... Potrawami na stole sa
przede wszystkim potrawy ze sledzia, rozne salatki z roznych ryb i koniecznie do wypicia kieliszek wodeczki lub nawet kilka... :-)

Stawiane sa rowniez drzewka swietojanskie, ktore maja forme krzyza i przybierane sa liscmi oraz kwiatami.
Wokol takich drzew wszyscy wspolnie tancza spiewajac piosenki i witajac lato...
i nie wazne ile ma sie lat gdyz w tym dniu wiek nie ma jakiegokolwiek znaczenia...!

Swieto Midsommar jest obok Bozego Narodzenia najwiekszym swietem szwedzkim. Miasta pustoszeja, wszyscy spotykaja sie z rodzinami lub przyjaciolmi a Ci co moga jada poza miasto na swoje domki letniskowe...

Bardzo lubie ten dzien i wielka szkoda, ze to swieto obchodzone jest tylko raz w roku, ja moglabym spokojnie po kilka razy... :-)









Midsommar bardzo przypomina mi moja ulubiona powiesc z dziecinstwa... Zapisany swiat w ksiazce, ktora wszyscy bardzo dobrze znamy... to "Dzieci z bullerbyn" i ten wlasnie dzien jest moim zdaniem tak samo radosny i beztroski jak swiat zapamietany i spisany przez Astrid Lingren...

Pozdrawiam serdecznie... M

czwartek, 24 czerwca 2010

Mali rybacy


Wakacji radosc i smak juz czuc
pierwsze kapiele i zlapane ryby
zabawy na lace, spacery po lesie
komary, muchy, poziomki, maliny
morza zapach i fali szum

...smak letnich dni z zachodem slonca juz wkrotce, juz tak blisko...


Coraz bardziej czuc lato, radosc wakacyjnych dni... coraz wiecej slonca i zabaw na swiezym powietrzu...



Chlopcy pierwszy raz w tym roku byli lowic ryby, bardzo to lubia, tata tez a ja sie do tego nie nadaje... glizdy w zyciu na haczyk nie wsadze i ryb mi tez szkoda wiec zamiast wedkowac czas ten wole spedzic z ksiazeczka... :-)



A woda bardzo zachecajaca do kapieli, ze wszystkich tylko S jako jedyny odwazyl sie zamoczyc nogi we wodzie i powiedzial, ze byla zimna, bardzo zimna woda...!


Pierwsza w tym roku zlapana ryba i na szczescie wypuszczona... :-)


To byl udany, mily dzien. Jeden z pierwszych takich dni ze smakiem wakacji... abysmy takich dni mieli jak najwiecej...!!!

PS: Jutro obchodzimy Midsommar... wiecej na ten temat w nastepnym poscie... Pa, pa.

wtorek, 22 czerwca 2010

Molly i bomby wodne


Mala Molly juz taka mala dziewczynka nie jest... to zywa, ruchliwa i bardzo radosna malutka panienka...



Juz bardzo duzo mowi, wszystko po wszystkich powtarza i najchetniej chcialaby juz robic to co robia inni...




Dzieci wspolnie wymyslily zabawe ktora bardzo spodobala sie Molly. Chlopcy zaczeli bawic sie balonami z woda ale balony o dziwo jak czesto z byle powodu pekaja tak te pekac nie chcialy i ciezko bylo dzieciom robic bomby wodne... :-)



A na stole duzo smacznych rzeczy, potrawa grecka z kartoflami, cebula, kurczakiem i feta serem, koniecznie bede musiala poprosic o przepis bo warto zrobic i zjesc takie pysznosci jeszcze raz. Na deser paj, lody, kawa... no mowie Wam wrocilam do domu z pelnym brzuchem... :-)


Pod wieczor dzieci mialy ochote poczytac troche ksiazke a pozniej pora byla wracac do domu... Dzien zakonczyl sie sympatycznie czego i Wam serdecznie zycze. Do uslyszenia... M


I jeszcze bym zapomniala bo w sobote byl slub Viktori ktora chyba zyla cala Szwecja... nie wiem ile bylo o tym w telewizji polskiej ale tutaj byl to temat na topie, aby zyli dlugo i szczesliwie...!!!



sobota, 19 czerwca 2010

Mala Molly


Dzisiaj przed nami spotkanie rodzinne z okazji urodzin kolejnych osob... ta oto malutka dama wlasnie skonczyla 2 latka i dzisiaj bedziemy obchodzic wspolnie jej urodzinki...


Zaraz zbieramy sie i jedziemy...

Wciaz jest slonecznie
Byl kolejny gril pod sliwa
K rozwalil sobie ponownie kolano wiec zastanawiam sie jakie spodnie zalozy... i bedzie paj z rabarbarem i lody...


a jak zdaze to sie jeszcze odezwe, milej soboty Wam zycze...! Mamsan

czwartek, 17 czerwca 2010

Slonce, urodzinowa babka i truskawki...


Duzo ostatnio sie dzialo, za duzo a czasu wciaz za malo. Chcialam wczoraj cos napisac, pokazac zdjecia ale wieczorem bylam juz zbyt zmeczona... obchodzilismy bowiem urodziny mojego M i jeszcze bylo zakonczenie w przedszkolu o ktorym z powodu urodzin kompletnie zapomnielismy... :-) W ogrodzie pod sliwa zajadalismy pyszne truskawki i slodkie slabosci...





Bylo slonce, pachnacy bez bo wciaz jeszcze kwitnie i stokrotek mnostwo w ogrodzie... zabawy i smiechy dzieci i lekki wiatr we wlosach...



Maly S zrobil dla taty babke, smaczna, aromatyczna, serwowal i robil kolejne swiezutkie wypieki prosto z piaskownicy... :-)





Chlopaki szaleli na hamaku, bawili sie w najlepsze... spodnie, skarpetki wszystko do prania ale mowia, ze warto bo takie szalenstwa najbardziej lubia... :-) dzisiaj w przedszkolu pani mowila, ze S tak szalal z kolegami, ze kazali calej trojce wyjsc na dwor zeby tam mogli sie wyszalec...

To byl udany urodzinowy dzien, taki rodzinny, taki jaki lubie...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...