piątek, 4 lutego 2011

Podroz w nieznane...



Kiedys czytalam pewna ksiazke o kobiecie zaatakowana przez rzadka i bardzo agresywna chorobe.




Ulla-Carin Lundqvist znana byla tutaj z telewizji, prowadzila program informacyjny " Rapport ". W dniu swoich 50 urodzin dowiedziala sie o ciezkiej i nieuleczalnej chorobie. Jest to ksiazka o zyciu i smierci, jest zapisem jej zmagan z choroba i strachem. Kobieta przygotowuje swoje dzieci na pozegnanie, na nowo uczy sie cieszyc kazda darowana jej chwila i miec czas, czas dla siebie

... Kazda sekunda to jedno zycie - mowi Ulli syn, masz mamo jeszcze setki tysiecy zyc...

Ksiazka " Wioslowac bez wiosel " po mimo smutku ma w sobie wiele ciepla, milosci i pogody ducha. Mysle, ze kazdy moze wyczytac z tej ksiazki zupelnie cos innego ale mnie osobiscie pochlonela zupelnie...

Nigdy nie spodziewalam sie, ze kiedys zostanie przetlumaczona na jezyk polski, nawet nie wiecie jaka niespodzianka bylo kiedy zobaczylam ja pierwszy raz w internecie. Zainteresowanym polecam tez film tutaj kiedy Ulla byla juz chora ale jeszcze mogla mowic i jako tako funkcjonowac, film niestety jest tylko po szwedzku... Ulla-Carin zmarla w 2004 roku...

Serdecznie polecam i pozdrawiam ☀ Mamsan


15 komentarzy:

Dag pisze...

"... Każda sekunda to jedno życie - mówi Ulli syn, masz mamo jeszcze setki tysięcy żyć..." - a ja często przejmuję się blachostkami, denerwuję na męża o byle co, złoszczę się na dzieci...
Cieszmy się tą chwilą, która własnie trwa, sekundą, która właśnie się dzieje..
Bo nigdy nie wiadomo co czycha za rogiem...

Nie jestem obecnie gotowa na tego typu książkę, ale jest napewno warta zainteresowania.

Pozdrawiam i dobranoc :-)

maggie pisze...

Mamsan, dziękuję! Znam kogoś, kto z pewnością tę książkę przeczyta... Zresztą sama również po nią sięgnę!

Uściski!

Delie pisze...

Ciekawa jestem tej książki. Chociaż takie historie powodują u mnie doła maksymalnego:( Mimo wszystko.
Miłego weekendu Mamsan:)

Mamsan pisze...

Dag, ja czasami czytam takie ksiazki gdyz przypominaja mi o rzeczach o ktorych tak latwo zapominamy...

Maggie, mysle ze warto...

Delie, wiem o czym myslisz ale ta ksiazka jest inna, ma naprawde w sobie wiele ciepla i radosnych wspomnien, po mimo wszystko... :-)

Sciskam Was serdecznie. M

Anik pisze...

Czasami dobrze sięgnąć po takie książki, chociażby po to, żeby zrozumieć że nie wolno czekać aż coś tak strasznego zdarzy się w naszym życiu żeby zacząć się nim cieszyć...sięgne po nią na pewno.
Pozdrawiam weekendowo :)

Sylwia Grabinska pisze...

Obejrzalam ten film dokumentalny. Hmmmm to okropne wiedziec ze sie umiera, w dodatku tak wczesnie. Mojej kolezanki ojciec ma te chorobe. Zdiagnozowali u niego ALS 2 lata temu. Dzis nie chodzi, nie mowi, jest sfrustrowany ze nie moze sie kontaktowac z otoczeniem. Jeszcze rok temu mogl pisac by w ten sposob sie komunikowac z najblizsza rodzina. Dzis nie ma zycia w jego dloniach. Choroba postepuje w piorunujacym tempie. Moja kolezanka jest rowniez sfrustrowana, tym ze nie mozna w zaden sposob ojcu pomoc. Powiedziala ze to wielki bol patrzec jak najblizsza osoba umiera na Twoich oczach.

Oby nas ta choroba nigdy nie dosiegla! A dla tych ktorzy sie z nia zmagaja zycze jak najszybszego odnalezienia lekarstwa.


Pozdrawiam!

Aga pisze...

A ja z innej beczki. Piękne zdjęcie.
Takie, jakiego nigdy, nigdzie i u nikogo podobnego nie widziałam.

Estera pisze...

Muszę koniecznie przeczytać! Wzruszająca i prawdziwa opowieść! Cieszmy się każdą chwilą która trwa! Być obecnym... Pozdrawiam!

enchocolatte pisze...

takie książki przywracają nas do pionu! poszukam jej w księgarni, koniecznie!
ostatnio naszła mnie myśl, że boję się tego, że kiedyś będę musiała odejść i rozstać się z moimi dziećmi. że nie dowiem się jak potoczyło się dalej ich życie, że nie dane mi będzie towarzyszyć im w ich dalszej wędrówce.już teraz jest mi strasznie żal...

Ewa pisze...

Są takie dni, kiedy wiem, że mogę sięgnąć po taą książkę. Muszę je uważnie wybierać, aby wyczytać z jej stron właściwe przesłanie, odpowiednie słowa i myśli. Kupię ją i będę czekała na ten moment ;) A zdjęcie piękne. Przypomniało mi o tym, że za chwilę na naszym niebie pojawią się pierwsze klucze ptaków wracających z ciepłych stron!

Yba pisze...

Sięgnę po tę książkę za jakiś czas. Potrzebne są takie świadectwa.
Zdjęcie przepiękne, dramatyczne bardzo. Światło odbite od skrzydła tego ptaka po prawej stronie - piękne po prostu.
Pozdrawiam.

FrancescPhoto pisze...

Fantastic shots!!! Salut

Francesc, http://balapertotarreu.blogspot.com

Nettika pisze...

Na pewno przyjdzie taki dzień gdy po tę książkę sięgnę ... Cudne zdjęcie ! Buziaki

Mamsan pisze...

Anik, ja mam to samo, czasami wewnetrzna potrzeba upomina sie o cos takiego...

Sylwia, fajnie, ze zobaczylas film. Kazda choroba jest trudna a taka szczegolnie...

Aga, zrobilam to zdjecie z samochodu i tez bardzo je lubie... :-) dzieki...

Estera, polecam i rowniez pozdrawiam...

Enchocolatte, ja tez mam takie mysli i czesciej mysle o takich rzeczach od kiedy zostalam matka... Ulla zostawila 4 dzieci...

Ewa, tez tak mam, nie kazda ksiazke mozna czytac w kazdej chwili...

Yba, milo Cie widziec... :-) ja to zdjecie tez bardzo lubie wiec tym bardziej jest mi milo, ze Tobie tez sie podoba...

FrancescPhoto, thanks and Salut...!

Nettika, mysle, ze warto... Buziaki duszyczko...

Pozdrawiam Was wszystkich. M

cacaovo pisze...

nie mam nic madrego do powiedzenia, a jednak ten post przyciaga mnie jak magnes, nie czytalam i nie przeczytam choc wiem ze kazdy musi taka refleksje dokładnie w sobie przerobic, wiem ze szczescie bywa ulotne , ale szukac nalezy go wszedzie włącznie z nieszczęsciem, wtedy da sie zachowac tzw normalnosc, ktora własnie w przypadku nieuleczalnej choroby moze dac ...szczęscie , na smierc ukochanej osoby nie da sie przygotowac, slowo "paliatywne" i wszystko co sie z nim wiaze spycha sie na dno codziennej swiadomosci, wazne zeby kazdego dnia czy wieczora umiec docenic ze dzis bylo pieknie....(choc dla kazdego ma to pewnie inny sens)
ps nie chcialam urazic niczyich uczuc , jesli taki to mialo wydzwiek

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...