... wolnych od pracy, chwil dla siebie...,
takich chwil bede miala teraz coraz wiecej ...
Rano jako ostatnia wstalam z potarganymi od snu wlosami. Z mlodszym synem dlugo i leniwie jadlam sniadanie .., syn gotowane platki owsiane z musem jablkowym a ja kanapeczki z pomidorkiem, serem i goraca owocowa herbata w duzym kubku z niebieskim w kropki kotem ... :-)
Zapowiadali dzisiaj mokra i brzydka pogode ale za oknem od samego rana bylo slonce i ani jednej mokrej, deszczowej kropelki ... Razem pojechalismy wiec do przedszkola, razem rowerami ...
Syn cala droge cos opowiadal i cos pokazywal a w przedszkolu przytulil sie do mnie i powiedzial ze musze juz isc, on zreszta tez bo koledzy czekaja... :-) i poszedl ...
Nie pamietam kiedy ostatnio razem z synem szlam do przedszkola ..., rano jadac do pracy zamykam spiacy jeszcze pelen snu i ciszy dom. Slonce wczesnym porankiem wita mnie troszke wstydliwie ale wciaz zlociscie i wtedy wiem, ze to bedzie kolejny cieply i sloneczny dzien .., taki dzien jaki lubie, jeden z wielu, nie pierwszy taki w tym roku i nie ostatni, mam nadzieje ...!
Po powrocie zamiast malowac nowe deski i parapety wybralam sie samotnie z aparatem na spacer ... i bylo mi dobrze, nawet bardzo ...
tak sobie chodzic i nic nie robic
i zdjecia pstrykac i patrzec
i szukac czegos z wielka, dziecieca ciekawoscia
tego co sie kryje wsrod zieleni i ogrodkowym wciaz dla mnie tajemniczym i pieknym swiecie ...
... i sama nie wiem czy faktycznie przyszla juz ta prawdziwa, mokra i zlocista jesien ...? mysle, ze ta prawdziwa to moze jeszcze nie... wciaz widac wiele letnich kwiatow i wiele drobinek pelnych wspomnien barwnego, slonecznego lata ktore tak bardzo kocham ... M