... zapisany na kartce papieru...
Slonce ostatnio budzi mnie coraz wczesniej, zaspana w pogniecionej koszuli odslaniam okno i powoli otwieram jeszcze zaspane i spragnione snu oczy. Wstaje i czuje, ze bedzie cieply i pelen slonca dzien...
W ogrodzie dogladam przesadzone maliny, chodze z pelna wody duza zielona konewka, podlewam i sprzatam ostatnie zapomniane galazki. Grabi ani lopaty tym razem nie ruszam, w rekawicach wyruszam na polowanie chwastow i wyrywam je z taka sama przyjemnoscia jak srebrny blask w mych wlosach ktorego nie lubie a moze z uplywem czasu powinnam... kto wie...
Za oknem coraz bardziej barwny widok zieleni oraz delikatnych bialych kwiatow na drzewach, lada dzien zakwitnie jarska jablon i sliwa. Bez i rabarbar ma coraz wieksze liscie i paki, znajduje rowniez jeden jedyny zolty tulipan w calym ogrodzie...
Wszystko coraz bardziej kwitnie, bardziej pachnie i wciaz cos sie zmienia...
To wlasnie lubie w przyrodzie najbardziej, ze wszystko ma swoje miejce i swoj czas...
Siadam spokojnie z ksiazka w dloniach i wypelniona blogim uczuciem tego co mnie otacza staram sie zapamietac malowany swiat lapiac chwile w fotograficzny kadr...
swiat marzen,
tesknot i radosci
pelen slonecznych barw na zblizajace sie wakacyjne dni...
Spogladam na zapisane kartki kalendarza i skreslam kazdy miniony dzien a potem tydzien...
robie liste moich zyczen i dzieci z nadzieja, ze w tym roku w Polsce takie przyjemnosci sprawie sobie sama...
Taki byl moj wczorajszy dzien a dzisiaj bol glowy ktory od dluzszego czasu nie pozwala mi ani myslec ani normalnie funkcjonowac... Polykam kolejna tabletke zimna woda i za chwile ide spac... Jutro o 5.00 rano przywita mnie kolejny nowy dzien...
a w nastepnym poscie za jakis czas napisze o samochodach ktorych bylo tutaj wczoraj mnostwo
i ktore osobiscie sama widzialam... :-) Mamsan




















































